Poza dobrem i złem
Preludium do filozofii przyszłości. Przełożył i wstępem opatrzył Grzegorz Sowinski
O książce
Opis dostarczony przez wydawcę
W bezliku przeciwieństw gubi się wszelką orientację („Czy jest jeszcze jakieś »na górze« i jakieś »na dole«?"). A sam Nietzsche rzeczywiście staje się „dynamitem" („Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"), który eksploduje na naszych oczach i dzięki naszym oczom, wszystko rozrywając, rozrzucając („Czy nie spadamy bez ustanku? W tył, w bok, wprzód, we wszystkie strony?"). W wyrwie pośród wszystkiego - i w wyrwie po oczach, bosko zwanej oczodołami - ukazuje się nic („Czy nie błądzimy jak przez nieskończoną nicość?"), ukazu/e s/ę najbardziej pierwotne i źródłowe przeciwieństwo: istnienia i nicości.
Gdy odkrywamy, że nasza miłość jest odwzajemniana, właściwie powinno nas to otrzeźwić w stosunku do umiłowanej. „Darzyć miłością nawet kogoś takiego jak ja: czy nie jest to dość skromne? Lub dość głupie? Lub - lub -"
To nie ich miłość do ludzi, lecz bezsilność ich miłości do ludzi nie pozwala dzisiejszym chrześcijanom - spalić nas na stosie.
Często się zdarza, że zmysłowość zbyt przyśpiesza wzrost łodygi miłości, stąd korzenie pozostają słabe i łatwo dają się wyrwać.
Wszystko, co robimy z miłości, odbywa się poza dobrem i złem.
Miłość dobywa na światło szczytne a ukryte właściwości miłującego - jego rzadkie, jego wyjątkowe cechy; o tyle też łudzi co do charakterystyk, które są u niego regułą.
Z miłości do ludzi czasami obejmujemy pierwszego lepszego - bo nie sposób objąć wszystkich; ale właśnie tego nie wolno mu zdradzić...
Miłować swych wrogów? Myślę, że nieźle się tego nauczono: dzisiaj dzieje się tak po tysiąckroć, w drobnych i wielkich sprawach; ba, czasami dzieje się już coś wyższego i wznioślejszego - uczymy się gardzić, gdy miłujemy, gdy najbardziej miłujemy.
Wydanie (1)
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
276 str.
ISBN 9788323331629