Zgłoś błąd

Zauważyłeś błąd w danych? Daj nam znać — poprawimy to.

Dziękujemy!

Twoje zgłoszenie zostało wysłane. Sprawdzimy je jak najszybciej.

O książce
Opis dostarczony przez wydawcę

Początek naszego wieku. Dom Pracy Twórczej w Oborach. Anita Janowska kończy tu pisanie powieści Wariacje jesienne. Pytana, skąd dziwny tytuł, tłumaczy: „To książka o jesiennych miłościach i jesiennych rozmowach, a pojęcia «wariacji» używam, bo - jak w muzyce - ten sam temat pojawia się w najrozmaitszych wariantach".

I tak, jesienna miłość raz będzie miłością do wnuka, raz zmysłową miłością do mężczyzny, którym się gardzi, to znów miłością ukrywaną przed kimś, kogo się kocha. Bohaterstwo też ma różną postać: jest tu bohater powstania warszawskiego, który rozczarowany powojenną rzeczywistością popada w alkoholizm; jest oficer, który wraz z Pierwszą Dywizją Piechoty im. Tadeusza Kościuszki zdobywa Berlin; jest i ktoś z 1. Dywizji Pancernej generała Maczka, kto wyzwalał obóz kobiecy w Oberlangen.

Janowska z mistrzowskim wyczuciem gra z konwencją sielanki i romansu, by nagle odsłonić przed czytelnikiem egzystencjalny czy historyczny dramat. Z pozoru lekka opowieść zamienia się wtedy w kronikę powikłanych losów polskiej inteligencji po II wojnie światowej.

Wczoraj jednak, wracając do rzeczywistości zajrzałem do nowej książki Anity Janowskiej (autorki mojej lektury numer jeden, czyli Mój diabeł stróż). To właściwie powieść, ma tytuł Wariacje jesienne i została właśnie wydana przez wydawnictwo WAB. Zajrzałem i od razu wpadłem. Jednym haustem, można by powiedzieć, przeczytałem połowę. Drugą połowę zostawiłem na dzisiejszy wieczór. Ale to, co już teraz mogę powiedzieć z półmetka tej podróży, to że tę książkę równie dobrze mógłby napisać Woody Allen, bo ma ona ten sam klimat nowojorskich rozmów (czy też pseudorozmów) tak zwanych intelektualistów. Tutaj podglądamy życie polskich pisarzy w domu pracy twórczej w Oborach, ich wysiłek w pozyskiwaniu uczuć innych pisarzy, zazdrość, drobne i całkiem grube intrygi, plus rozmowy o literaturze i życiu - Anita Janowska autoironicznie obnaża znaczenie tych rozmów i naprawdę jakbym chwilami słyszał Allena, z całym jego poczuciem humoru, neurozami, obezwładniającą ironią. Mnie dosłownie rozbroiła intryga ukarania grafomańskiego poety (a w jego odczuciu usidlenia, a nie ukarania), która kończy się tym, że grafoman zaczął pisać prawdziwą poezję. Trochę jak w filmie Allena Koniec z Hollywood  - nakręcony przez ślepego reżysera film poniósł klęskę w Stanach ale odniósł sukces w Europie. Mnie ta niewielka książka Anity Janowskiej po prostu bawi i cieszy. Niedługo zaproszę tutaj, na blogu, do przeczytania rozmowy z Anitą Janowską, bo od czasu do czasu chcę zamieszczać tutaj wpisy inne niż te blogowe.

A potem:

Tak, jak pisałem wczoraj: Wariacje jesienne Anity Haliny Janowskiej (WAB, 2011) mógłby równie dobrze napisać Woody Allen, smakowite i dowcipne. Opowiada Janowska o pisarzach, którzy zatrzymują się w domu pracy twórczej w podwarszawskich Oborach, ale równie dobrze mogłyby to być rozmowy amerykańskich „intelektualistów" w którejś z nowojorskich knajpek, dodające akordu do płynącego w tle nowoorleańskiego jazzu. Janowska jest autoironiczna, co stanowi dodatkowy walor powieści osnutej wokół pozostawionego autorce rękopisu dzienników pisarza, który pod własnym nazwiskiem nie chce ujawniać pewnych historii. Pisze Janowska bez skrępowania, za co ją uwielbiam, o konstrukcji tej książki (a wokół tej książki jest przecież akcja tej książki): „Od wojen i głodu mamy Rysia Kapuścińskiego, od terroryzmu - szaloną Orianę Fallaci. Pan ich nie przeskoczy. Reporter wojenny to inny gatunek człowieka, osobna rasa, pan do niej nie należy (...) Brak formy to jest właśnie realizm - życie leci od przypadku do przypadku (...) Wiem, że literatura musi mieć formę (...) To jest literatura prościutka - do pociągu, a nawet do tramwaju. Można też zacząć od środka czy od końca. Ważne, by od numerku do numerku (...) Może dać śródtytuły? Jasne, może pan dać, ale wtedy to już będzie całkiem dla debili (...) Mam też problem z historią kościelnego, tego, co zabił rodziców narzeczonej i ją samą. Ale może niezręcznie wyszła ta zbitka pobożności, seksu i zbrodni (...) Różnie to bywa z seksem i świętością. A że zbrodnia? Caravaggio też był ścigany za zabójstwo, a papież go ułaskawił. I słusznie. Stworzył potem dzieła religijne, jakich nie było, dzieła niezwykłe! A swoją drogą - też był pedałem. Kościół nie umie się pedałom odwdzięczyć za to, co dla Kościoła zrobili (...) Jeśli wydawca przyjmie... nie zgorszy się parodią pornografii, nie znudzi złotymi myślami, cytatami, listami... (...) No więc... ja, panie Henryku, czytałam to... jednym tchem".

I właśnie taka jest ta niewielka powieść. Czyta się ją jednym tchem. Polecam, a niebawem tu, na blogu, mój wywiad z autorką.

Remigiusz Grzela

Z recenzji poprzednich książek:

Sprawiła mi Pani ogromną radość tą niezwykłą książką! Jest to prawdziwa opowieść o miłości, o związku trudnym, skomplikowanym, ale wciąż odradzającym się, dwojga znakomitych osób.

Wisława Szymborska (o książce ...mój diabeł stróż - z kartki kolażowej wysłanej do Autorki)

Przeczytałam jednym tchem, z najwyższym zachwytem, i chciałabym błagać: ludzie, na miłość boską, zróbcie to samo!

Anna Bojarska (o książce ...mój diabeł stróż)

Krzyżówka to opowieść fascynująca i poruszająca do głębi.

Krzysztof Ronikier,

Wydanie (1)

Okładka: Wariacje jesienne
Twarda oprawa 16 listopada 2011

W.A.B.

272 str.

ISBN 9788377476093